Dlaczego mam gdzieś statystyki czytelnictwa w Polsce?

Po Internecie fruwa sobie obrazek, z którego wynika, że ponad 60 % ludzi w Polsce nie kupiło ani jednej książki w zeszłym roku. Zatrważające statystyki czytelnictwa – gdyby to była prawda. A moim zdaniem nie jest. Dlaczego tak uważam?

statystyki czytelnictwa

 

STATYSTYKI CZYTELNICTWA SĄ PRZEKŁAMANE

Nie wiadomo na jakiej próbie zostały przeprowadzone badania, nie wiadomo kogo badano, gdzie badano, ile osób oraz jakie zadano im pytania. Jestem socjologiem z zawodu, więc trochę się na tym znam. Sama czytam ok. 60 książek rocznie i kupuje podobnie. Nie brałam udziału w żadnym ogólnopolskim badaniu, w którym zapytano by mnie czy mojego męża              ( który czyta ok. 10 książek rocznie) ile książek zakupiliśmy w zeszłym roku. Oczywiste jest to, że nie da się przebadać wszystkich. Ale zrobienie badań, które jednocześnie można by przełożyć na wszystkich Polaków jest mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę problem czytelnictwa. Nie mówię, że nie da się go zrobić. Da się. Potrzebna jest odpowiednia próba, dokładnie wydzielony obszar badań i przemyślany kwestionariusz oraz wielu ankieterów, którzy będą docierać do grupy badawczej. Jestem bardzo ciekawa w jaki sposób Biblioteka Narodowa przeprowadziła to badanie, żeby było reprezentacyjne. Dla osób, które nie wiedzą – badanie jest reprezentacyjne wtedy, gdy odpowiednio dobierzemy próbę badawczą – wtedy badania służą charakterystyce badanej zbiorowości. A te, które przeprowadziła Biblioteka Narodowa moim zdaniem służą wywołaniu sensacji.

Zbiorowe uogólnienie, a nie badanie czytelnictwa

Bardzo nie lubię, gdy się mnie okłamuje i próbuje w jakikolwiek sposób manipulować danymi. Oprócz tego badania po Internecie fruwa wiele innych badań, które alarmują, że ponad połowa Polaków nie przeczytała w zeszłym roku ani jednej książki. Tragedia! I co teraz będzie?! Jak ratować to biedne, ledwo zipiące czytelnictwo, skoro nikt nie czyta? Powiem wam coś. Codziennie jeżdżę do pracy, jak wielu z was. Widzę w tramwaju, codziennie, minimum jedną osobę czytającą – nieważne czy ma w ręku czytnik, czy książkę papierową. Nieważne co czyta. Ważne, że to robi. Jestem administratorem grupy Zaczytani na facebooku, która za chwilę przekroczy 6000 członków, którzy dzień w dzień udowadniają, że czytają i to więcej niż jedną książkę dziennie. Więc może zamiast powoływać się na idiotyczne badania i bić na alarm wziąć do reki książkę i po prostu poczytać? 😉

3 thoughts on “Dlaczego mam gdzieś statystyki czytelnictwa w Polsce?

  1. Biały Notes says:

    Czyli sprawdza się stary przykład: „Kiedy idę z psem na spacer, to statystycznie mamy po trzy nogi”. Nie można do końca wierzyć takim danym i masz rację, że podchodzisz do nich z dystansem. 🙂

  2. RAIN says:

    Bardzo dobry artykuł!

    Wiele ostatnio czytam na temat najnowszego badania czytelnictwa (stąd trafiłem tutaj, gdy googlowałem tematykę), ale nigdy nie patrzałem na to pod takim kątem. To znaczy mam świadomość, że ilość (nawet jeśli duża) badanych, nigdy nie odzwierciedli w 100% tego, jak to w Polsce jest z czytaniem. Ale faktycznie – są ludzie „pochłaniający” książki, bo to kochają, a nikt nie spyta ich o to i nie wliczy do statystyk. Ile takich ludzi jest? Wierzę, że dużo. I że papierowa książka nigdy nie zostanie zastąpiona elektronicznym ekranem, który musi być naładowany, żeby świecił. Papierową książkę będzie można czytać nawet w bunkrze przeciwatomowym przy blasku świecy. Na co wtedy zda się czytnik? Na podkładkę pod świecę, żeby wosk miał na co spływać. Spływać po mnie będą teraz te statystyki jak i kolejne.

    • admin says:

      Znam wiele osób, które nigdy nie sięgną po czytnik – sama taka byłam przez długi czas. Przekonałam się do niego, ale nigdy nie porzucę książki papierowej. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *