Właściwie, to dobre słowo. Taka przykrywka do wszystkiego, czego nie chcemy powiedzieć.

Dawno mnie tutaj nie było, aż wstyd. Niby nie samą pracą człowiek żyje, a jednak trochę tak jest. Gdyby tylko doba dała się rozciągnąć… 🙂 Wracam do was z trochę starszą pozycją, jednakże niezmiernie aktualną.  Niektórzy z was wiedzą, że lubię twórczość Katarzyny Grocholi i to do jej twórczości chciałabym się dzisiaj odnieść.

K. Grochola, Trzepot skrzydeł, wyd. Literackie, s. 168 – krótka historyjka o tym jak przemoc domowa niszczy życie

Muszę przyznać, że tytuł jest niepozorny, podobnie jak rozmiary tej powieści. Tylko 168 stron i aż tyle, chciałoby się powiedzieć. Nie jest to powieść dla wszystkich. Nie jest to powieść przyjemna ani relaksująca. Opowiada o zjawisku które przez wielu jest bagatelizowane w naszym kraju – o przemocy domowej.

przemoc domowa

Historia Hanki, która właściwie miała dobre życie, ALE COŚ NIE WYSZło

Hanka jest właściwie szczęśliwa. Właściwie to ma cudownego męża, dobrą pracę. Właściwie to jest sielanka. To słowo właściwie jest kluczem, który dokładnie opisuje jej życie, które nigdy nie jest naprawdę szczęśliwe. Za drzwiami mieszkania Hania przeżywa koszmar, który codziennie gotuje jej mąż-oprawca.  Powieść przedstawia nam naprawdę dogłębny, psychologiczny obraz ofiary i kata. Dla osób, które interesują się tematem będzie to z pewnością wartościowe studium przypadku, opisujące mechanizm relacji kobiety i mężczyzny, w której jedno z nich jest ofiarą. Idealna dla osób, którym trudno zrozumieć takie relacje.

Największy plus – realizm i niebanalne postacie

Bardzo dużym plusem tej krótkiej powieści jest to, że jak na swoje rozmiary zawiera  sobie dużo dobrej jakości. Mamy rewelacyjną postać Hani, która jest do bólu realistyczna. To mogłaby być każda z nas. To poczucie nie opuszczało mnie od początku książki. To mogłam być ja. Wizerunek męża-oprawcy i to, w jaki sposób zmieniał się na przestrzeni lat także jest godny podziwu. Reakcje przyjaciół głównej bohaterki również bardzo mocno oddają to, z jakim traktowaniem kobiety-ofiary są traktowane w społeczeństwie.

Przemoc domową trzeba nagłaśniać!

Bardzo żałuję, że tak niewiele jest książek, które nagłaśniają problem. Więcej, zdaje mi się, że powstaje wiele powieści, w których przemoc jest na porządku dziennym i nie jest ona niczym złym. Mam nadzieję, że kiedyś ten trend się odwróci i zniknie przyzwolenie na tego typu praktyki. Tymczasem gorąco zachęcam wszystkich do sięgnięcia po jedną ze starszych powieści K. Grocholi.

 

 

 

Dlaczego mam gdzieś statystyki czytelnictwa w Polsce?

Po Internecie fruwa sobie obrazek, z którego wynika, że ponad 60 % ludzi w Polsce nie kupiło ani jednej książki w zeszłym roku. Zatrważające statystyki czytelnictwa – gdyby to była prawda. A moim zdaniem nie jest. Dlaczego tak uważam?

statystyki czytelnictwa

 

STATYSTYKI CZYTELNICTWA SĄ PRZEKŁAMANE

Nie wiadomo na jakiej próbie zostały przeprowadzone badania, nie wiadomo kogo badano, gdzie badano, ile osób oraz jakie zadano im pytania. Jestem socjologiem z zawodu, więc trochę się na tym znam. Sama czytam ok. 60 książek rocznie i kupuje podobnie. Nie brałam udziału w żadnym ogólnopolskim badaniu, w którym zapytano by mnie czy mojego męża              ( który czyta ok. 10 książek rocznie) ile książek zakupiliśmy w zeszłym roku. Oczywiste jest to, że nie da się przebadać wszystkich. Ale zrobienie badań, które jednocześnie można by przełożyć na wszystkich Polaków jest mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę problem czytelnictwa. Nie mówię, że nie da się go zrobić. Da się. Potrzebna jest odpowiednia próba, dokładnie wydzielony obszar badań i przemyślany kwestionariusz oraz wielu ankieterów, którzy będą docierać do grupy badawczej. Jestem bardzo ciekawa w jaki sposób Biblioteka Narodowa przeprowadziła to badanie, żeby było reprezentacyjne. Dla osób, które nie wiedzą – badanie jest reprezentacyjne wtedy, gdy odpowiednio dobierzemy próbę badawczą – wtedy badania służą charakterystyce badanej zbiorowości. A te, które przeprowadziła Biblioteka Narodowa moim zdaniem służą wywołaniu sensacji.

Zbiorowe uogólnienie, a nie badanie czytelnictwa

Bardzo nie lubię, gdy się mnie okłamuje i próbuje w jakikolwiek sposób manipulować danymi. Oprócz tego badania po Internecie fruwa wiele innych badań, które alarmują, że ponad połowa Polaków nie przeczytała w zeszłym roku ani jednej książki. Tragedia! I co teraz będzie?! Jak ratować to biedne, ledwo zipiące czytelnictwo, skoro nikt nie czyta? Powiem wam coś. Codziennie jeżdżę do pracy, jak wielu z was. Widzę w tramwaju, codziennie, minimum jedną osobę czytającą – nieważne czy ma w ręku czytnik, czy książkę papierową. Nieważne co czyta. Ważne, że to robi. Jestem administratorem grupy Zaczytani na facebooku, która za chwilę przekroczy 6000 członków, którzy dzień w dzień udowadniają, że czytają i to więcej niż jedną książkę dziennie. Więc może zamiast powoływać się na idiotyczne badania i bić na alarm wziąć do reki książkę i po prostu poczytać? 😉

Książka już w sprzedaży!

Wiem, pewnie macie mnie dosyć, ale radość i energia mnie rozpiera. 🙂 Od kilku dni w sprzedaży jest moja nowa książka. Temat co prawda trudny, ale uważam, że potrzebny. Coraz więcej ludzi choruje na depresję, a literatury na ten temat nie przybywa. Dlatego z wielką chęcią chce wam przedstawić moje dzieło:

depresja-niewidzialny wróg joanna jankiewicz

Słów kilka o książce

W tym poradniku przedstawiam najważniejsze rodzaje depresji, wskazuje najczęściej spotykane objawy oraz omawiam takie zagadnienia jak nerwica natręctw, depresja anankastyczna, depresja poporodowa, baby blues i psychoza poporodowa. Mówię o tym, że należy zwracać także baczną uwagę nie tylko na osoby chore, ale także na osoby im bliskie, ponieważ najczęściej to właśnie one noszą trudny do zniesienia ciężar jakim jest życie z osobą chorą. W tym poradniku przedstawiam także rożne metody leczenia depresji, odczarowuje mit złego lekarza psychiatry i uzależniających leków, które są bardzo źle postrzegane, często bezzasadnie.

Wydawnictwo Złote Myśli

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Złote Myśli i z tego miejsca chciałabym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do jej wydania, a w szczególności pani Aleksandrze, która niczym dobry duszek znosiła moje zniecierpliwienie. Nie jest to moja pierwsza i ostrzegam, że nie ostatnia książka tego wydawnictwa, także mam nadzieję, że przy kolejnej również trafię na Panią. 🙂

Depresja – niewidzialny wróg

Mam wielką nadzieję, że dla każdego czytelnika ta pozycja przyniesie coś wartościowego. Po to właśnie ją tworzyłam – żeby pomagać osobom chorym i ich bliskim w zrozumieniu tej choroby. Bo to właśnie w zrozumieniu leży klucz do jej pokonania. Znam wiele osób, którym udało się wygrać z depresją. Jestem pewna, że każdy z moich czytelników ma tą siłę w sobie i może sobie pomóc. Najważniejsza jest jednak wizyta u dobrego specjalisty, bez tego się nie obejdzie. Od wielu lat słyszę, że nie ma w Polsce dobrych lekarzy psychiatrów. Są, tylko trzeba szukać, aż się znajdzie. Wiem, że to trudne, ale jeśli znajdziemy odpowiedniego człowieka to okaże się, że jesteśmy o krok bliżej od wyzdrowienia.  Czego życzę wszystkim osobom, które zmagają się z depresją.

Depresja dziecięca – choroba nieznana

Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała w 2014 roku raport dotyczący samobójstw – co 40 sekund na świcie ktoś popełnia samobójstwo. Do 2020 roku ten czas ma skrócić się do 22 sekund, a liczba osób, która chce popełnić samobójstwo wzrosnąć nawet dwudziestokrotnie. Szczególnie szokujące są są statystyki dotyczące najmłodszych – WHO podaje, że samobójstwo to druga, najczęściej spotykana przyczyna śmierci nastolatków. W ostatnich latach coraz więcej młodych osób odbiera sobie życie. Według danych WHO nawet do 20 % dzieci na świecie cierpi na zaburzenia emocjonalne i umysłowe. 10% amerykańskich nastolatków cierpi z powodu depresji. Co piąty przyznaje, że miewa myśli samobójcze.

Samobójstwa Młodocianych- zatrważające statystyki

Statystyki policyjne z ostatnich lat nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Samobójstwo jest główną przyczyną zgonów młodzieży.  W 2013 roku zbadano, że ponad 150 dzieci popełniło samobójstwo. Liczba ta z roku na rok rośnie coraz bardziej. W 2012 roku ponad 600 dzieci próbowało odebrać sobie życie. Wiele z nich cierpiało na depresję. .Pytanie ile z nich się leczyło?
depresja dziecięca

Depresja dziecięcia – a co to takiego?

Przez wielu lekarzy i rodziców jest bagatelizowana. Kiedyś pewna matka powiedziała, że jakie dziecko może mieć problemy, żeby mieć depresję. Przecież ma beztroskie życie. Nie musi się o nic martwić. To pokazuje jak niewiele rodzice wiedzą o własnych dzieciach. I nie winię ich za to, bo sama nie wiem jak bym się w takiej sytuacji zachowało. Ta kobieta 10 minut wcześniej usłyszała że jej 8-latek ma depresję. Była w szoku. Nie wiedziała jak sobie poradzić z tą nową dla siebie sytuacją.

Szacuje się, że na depresję cierpi 3 % dzieci w Polsce. Wiele jest źle zdiagnozowanych i nieleczonych. Lekarze bardzo często diagnozują dzieci jak dorosłych, a to błąd. U dzieci depresja może objawiać się inaczej. Nie ma takiej jednostki chorobowej jak depresja dziecięca. Niezaprzeczalny jest jednak fakt, że wiele dzieci choruje na depresję. O wiele częściej chorują dziewczynki, niż chłopcy.

depresja dziecięca

Czym objawia się depresja dziecięca?WSZYSTKO ZALEŻY OD WIEKU

Depresja u dzieci może wyglądać podobnie jak u dorosłego. Zdarzają się jednak przypadki, w których objawy wyglądają zupełnie inaczej. W obu przypadkach mamy do czynienia z gwałtownym i długotrwałym obniżeniem nastroju. Dzieci bardzo często zachowują się agresywnie i autodestrukcyjnie – mogą zdarzyć się przypadki samookaleczania się. Wzrasta także ich drażliwość, co przyczynia się do częstych wybuchów złości. Jeśli lekarz diagnozuje dziecko tak jak dorosłego, to te objawy nie pasują mu do depresji – nie dziwne więc, że diagnozuje je jako nadpobudliwość.  Dzieciom chorującym na depresję trudno utrzymać na dłużej koncentracje, często nie potrafią zapamiętać materiału z zajęć, co powoduje opuszczanie się w nauce. Zdarzają się przypadki moczenia, bólu brzucha, głowy, biegunki czy duszności.

U nastolatków depresja może przybrać zupełnie inną twarz. Znane są przypadki nastolatków, którzy nagle nie chcą wyjść ze swojego pokoju, odczuwają silne lęki, choć wcześniej ich nie mieli. Młodzi ludzie zamykają się w swoim świecie i nie chcą nikogo do niego wpuścić. Czują się niezrozumiani i samotni, wycofują się z kontaktów z innymi ludźmi.

Dlaczego u dziecka pojawiła się Depresja?

Obecnie lekarze nie dysponują wystarczającą wiedzą na temat przyczyn depresji u dzieci. Nic w tym dziwnego, skoro nie do końca wiadomo jak je leczyć, a depresja dziecięca nie jest nawet jednostką chorobową. Podobnie jak u dorosłych, wskazuje się na kilka czynników – społeczne, środowiskowe, biologiczne, genetyczne i psychologiczne. Czynniki psychologiczne i społeczne dotyczą konstrukcji psychicznej dziecka oraz tego, w jakim środowisku społecznym przyszło mu żyć. Dzieci o delikatnej psychice, wrażliwe, są dużo bardziej narażone na zachorowanie. Podobnie jest z dziećmi pochodzącymi z rodzin patologicznych, które doświadczają w domu przemocy. Nie bez znaczenia są także geny, które dostajemy w spadku po rodzicach.

Stały brak specjalistów i literatury

W Polsce mamy niedobór lekarzy psychiatrów, nie mówiąc już o takich, którzy zajmują się problemami dzieci i młodzieży. Niewiele w Polsce jest także książek na ten temat – można tutaj wymienić m.in. książkę Jose Collados’a Zorraquino i Wioletty Radziwiłłowicz, których grafiki wrzucam powyżej. Bardzo ciekawa lektura, polecam każdemu rodzicowi, który niepokoi się zdrowie swojego dziecka. Im większa mamy świadomość, tym szybsza nasza reakcja.

 

Kiedy zaczyna się mobbing? Jak się przed nim bronić?

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która od dobrego roku jest mobbingowana w miejscu pracy. Szefowa nie zostawia na niej suchej nitki. Na początku czepiała się jej ubioru. Koleżanka pracuje w korporacji, gdzie dresscode jest jasno określony. Ubierała się więc tak, jak powinna. Dla szefowej jednak jej spódnica była zawsze za krótka, a koszula wymięta ( mimo że dopiero wyszła spod żelazka). Po jakimś czasie szefowa zaczęła krytykować jej projekty. Robiła to za każdym razem, niezależnie od tego, czy projekt był zrobiony bardziej lub mniej starannie. Potrafiła powiedzieć mojej koleżance, że jej zdaniem nie ma kompetencji żeby pracować na danym stanowisku i powinna się zwolnić, żeby zaoszczędzić sobie wstydu. Z czasem, gdy ataki nasilały się coraz bardziej, moja koleżanka zaczęła w to wierzyć. Na nic zdały się tłumaczenia sobie, że przecież ma wykształcenie, wiele certyfikatów, do momentu przyjścia szefowej do pracy wszyscy ją chwalili, a nawet była mowa o awansie. Jej samoocena zaczęła pikować w dół. Miarka się przebrała, gdy szefowa zaczęła insynuować, że ma romanse z kolegami z pracy. Były to bzdury wyssane z palca, jednakże wiadomo jak jest w dużej firmie. Plotka się niesie. Ludzie powoli odsuwali się od niej. Każdy już wiedział, że jest na celowniku szefowej i nikt nie chciał jej pomóc, ani samemu podpaść. Kiedyś jedna dziewczyna stanęła w obronie mojej koleżanki. Następnego dnia została zdegradowana.

mobbing

DEPRESJA A MOBBING

Po kilku dobrych miesiącach takiego traktowania u koleżanki pojawiły się bóle głowy, bóle brzucha, drżenie rąk, ogólne rozdrażnienie i nerwowość. Nie była w stanie utrzymać szklanki z wodą, tak bardzo trzęsły jej się ręce. Straciła chęć do pracy, którą kiedyś tak bardzo lubiła. Zaczęła mieć problemy ze snem – codziennie spała ok. 2 godziny, przez co była notorycznie niewyspana i popełniała błędy w pracy, co dawało jej szefowej pretekst do dalszej krytyki i poniżania.  Któregoś dnia koleżanka nie miała siły wstać z łózka. Bolało ją wszystko – od głowy po czubki palców. Wzięła l4 w pracy i poszła do lekarza. Na szczęście miała sensownego lekarza, bo zapytał ją o stres. Opowiedziała mu wszystko. Powiedział, że powinna udać się do innego specjalisty – psychiatry. Na początku się oburzyła i wyszła trzaskając drzwiami. Potem, po głębszym zastanowieniu uznała, że co jej szkodzi. Nie dopuszczała do siebie, że może być chora. Psychiatra zdiagnozował początki depresji wywołane długotrwałym mobbingiem.

STRACH I KOSZTY BLOKUJĄ PRACOWNIKÓW PRZED ZGŁASZANIEM MOBBINGU

Ktoś powie, że po co ona się męczy. Po co tam nadal pracuje? Odpowiedź jest krótka: kredyt. Koleżanka wzięła kredyt na mieszkanie i musi go spłacać, a sytuacja na rynku pracy nie nastraja optymistycznie. Wielu ludzi jest w takiej sytuacji co ona. Boją się cokolwiek zrobić w obawie, że będą szukać długo następnej pracy i nie dadzą rady się utrzymać. jestem w stanie to zrozumieć, jednak wewnątrz mnie wszystko krzyczy, że nie powinna dać się tak traktować i walczyć o swoje prawa w sądzie.

PRACODAWCA NIE POWINIEN POZOSTAĆ BEZKARNY!

Zgodnie z art. 94, Kodeksu Pracy to pracodawca odpowiada za pojawienie się mobbingu w zakładzie pracy, niezależnie od tego kto jest sprawcą i ofiarą. każdy z nas ma prawo dochodzić swoich praw w sądzie pracy. Wiem, że to długa i żmudna droga. Niestety, wiążące się z tym formalności i koszty, w tym opłacenie wynagrodzenia prawnika, często powstrzymują poszkodowanych przed założeniem sprawy. Warto jednak pomyśleć o tym, że taki pracodawca pozostaje bezkarny. I dopóki czegoś ktoś z tym nie zrobi, to on nadal będzie to robił. Osobiście uważam, że po to mamy prawa pracownika wypisane w Kodeksie Pracy, żeby z nich korzystać. Pracodawcy nie powinni czuć się bezkarni. To tylko od nas zależy, czy im pozwolimy na taki luksus.

A wy mieliście do czynienia z takimi sytuacjami w swoim miejscu pracy? Jak sobie poradziliście? Czy uważacie, że koleżanka powinna iść do sądu?

Moja książka niedługo w księgarniach!

Długo czekałam, ale się doczekałam. Wreszcie mogę pokazać okładkę mojej trzeciej książki. Jeszcze dokładnie nie wiem kiedy premiera, mam nadzieję, że już niedługo się dowiem i będę mogła wam przekazać. Jedna rzecz jest jednak pewna – to nie moja pierwsza i nie ostatnia książka, ale to z tej jestem najbardziej dumna.

Depresja – niewidzialny wróg

Wczoraj ktoś mnie zapytał, czy trudno opowiada się o depresji. Bardzo trudno. Nie tylko dlatego, że jest coraz powszechniejsza. Obecnie nie znam osoby, która nie zna nikogo, kto miał lub ma depresję. Pani korektor, która poprawiała moją książkę powiedziała mi, że sama zna pięć takich osób, z czego trzem udało się wyjść zwycięsko z choroby. Nie pytałam co się stało z pozostałą dwójką. Być może są nadal na leczeniu. Oby tak było, bo depresja jest bardzo niebezpieczną chorobą. Jeden chłopak, który leczy się od kilku lat porównał ją kiedyś w rozmowie ze mną do cichego zabójcy. Zakrada się do ciebie niepostrzeżenie, być może próbuje najpierw zdobyć twoje zaufanie, uwić sobie gniazdko w twoim umyśle i sprawić, że uznasz ją za coś normalnego. I nagle zadaje cios. Jest już za późno na to, aby działać. Tracisz chęć do walki, zanim jeszcze się zaczęła.

depresja

Depresja u każdego wygląda inaczej

Jeden ciągle by spał. Druga nie może jeść. Trzeci stroni od towarzystwa. Czwarty przestaje kochać coś, co kiedyś było jego pasją. Piąty myśli o samobójstwie. Dla każdego z nich depresja to co innego. Jedyny wspólny mianownik to taki, że po jakimś czasie depresja postępuje, pokazując coraz więcej nowych twarzy. Najważniejsze to uświadomić sobie, że sami z nią nie wygramy. Nie chodzi tutaj tylko o wsparcie w rodzinie, ale przede wszystkim o wsparcie lekarza, który może nam pomóc, jeśli mu na to pozwolimy.

Lekarz mi nie pomoże, poradzę sobie sam

Osoby, które są najbliżej chorych na depresję słyszą to bardzo często. Daj mi spokój, nie jestem chory. Przecież nic mi nie jest. Poradzę sobie sam, to zwykły spadek formy. Przesadzasz, nic mi nie dolega. Nie będę chodził do psychiatry, tylko czubki tam chodzą. Chcesz żeby uznano mnie za wariata? I co ludzie o mnie powiedzą?

Często zamiast przejmować się swoim zdrowiem, przejmujemy się tym, jak inni będą nas odbierać. To droga do nikąd.Ci, którzy nas oceniają nie pomogą nam w chorobie. Nie sprawią, że się wyleczymy i wróci nam radość i chęć życia. Dobry psychiatra nie tylko nam wytłumaczy jak działa depresja, zdiagnozuje nas, powie w jaki sposób możemy małymi kroczkami zwyciężyć chorobę. Wczoraj usłyszałam, że lekarze w Polsce są beznadziejni i nie pomagają. Nie wszyscy. Na szczęście istnieją jeszcze specjaliści, którzy mogą pomóc. Wystarczy tylko im na to pozwolić.